Imię i nazwisko: Rafał Jankoś
Dołączył(a): 2004-11-13
Urodzony/a: 0- -- - 0 Miasto: Swindon - UK Zainteresowania: Warhammer /Warhammer 40.000/MTG Strona www: http://bitewniaki.polter.pl/
O mnie
(Strona wymaga do poprawnego działania zainstalowanej wtyczki QuickTime 7, którą można ściągnąć tutaj. Najlepiej zaznaczyć QuickTime 7.6 for Windows XP
or Vista i kliknąć w Free Download Now.)
Moje motto: I will rest in graveyard!
William Wolfes urodził się w małej wiosce Czterech Wilków, położonej na północny wschód od Middenheim, niemalże u podnóża Gór Środka. Dojrzewał w biednej wielodzietnej rodzinie, gdzie prawie każdego dnia musiał ciężko pracować i walczyć o przetrwanie.
Od małego widział brutalne najazdy zielonoskórych oraz popleczników chaosu. W centrum wioski stała mała kaplica i od czasu do czasu odwiedzał ją osławiony w boju kapłan bitewny, który wraz z mieszkańcami wioski prowadził modły do Sigmara. W jego pamięci tkwiły brutalne obrazy z najazdów tych barbarzyńców, co z wiekiem napawało go wielką nienawiścią. Godziny spędzone na medytacji u boku kapłana budowały w nim świadomość, że może być kimś lepszym. Powtarzał sobie, że poświęci życie bogu.
Jednak, gdy dorósł, został zaciągnięty do wojska. Zasilił oddział milicji stacjonujący w Middenheim. Podczas kilku lat tułaczki po cały Imperium, walkach z niemalże każdą nacją zagrażającą stabilności państwa zaprawiony w boju William został przeniesiony do regularnej armii. Postawiono go przed wielkim wyzwaniem, ponieważ walki prowadzone przez milicjantów znacznie różnią się od bycia częścią regularnej jednostki halabardników. Inny typ broni, inne reakcje, bardziej skomplikowane taktyki.
Wstępne szkolenie żółtodziobów trwało trzy długie miesiące, po których rekruci zostawali wypróbowani w boju. Ci, którzy przeżyli, zostali na rutynowym szkoleniu przez następne dziewięć miesięcy.
William wykazywał niezwykle szybką adaptację do nowych warunków życia, zachowania, broni oraz otrzymywania rozkazów. Jednak podczas całego procesu szkoleniowego wykazywał niezwykłe obrzydzenie do broni strzeleckiej. Z tego powodu jego umiejętności posługiwania się takim typem oręża zostało na niskim poziomie. Jego obecny władca, Graf Borys Todbringer, który był Hrabią Elektorem Middenlandu, wydał rozkaz na powołanie kolejnej kompani halabardników. W zamyśle hrabiego weterani z nowej kompani mieli zasilić szeregi jego gwardii przybocznej. W taki właśnie sposób William, biedny wieśniak, zdołał dostać się do regularnej armii i otrzymać podstawowe szkolenie.
Cały proces szkolenia sprawił, że William stał się twardszy, silniejszy, bardziej zwinny, a co najważniejsze - dopiero teraz poznał sztukę walki. Po kilku latach w regularnej armii stał się wyśmienitym wojownikiem. Stalowa wola oraz niewiarygodnie uparty charakter nieraz ratowały mu życie. Twarz zmieniła się na przestrzeni lat, skóra poryta zmarszczkami pokazywała jak mapa żeglarza życie Williama. Od czasu do czasu przychodzące pojedyncze listy wraz ze smutnymi wieściami od rodziców napawały go jeszcze większą nienawiścią do wrogów; pragnął wrócić do swej wioski i zrobić tam porządek z grabieżami wstrętnych orków i goblinów.
Czytaj dalej...
Aktywność
Komentarzy: 404;
Postów na forum: 1250;
Punkty w tym miesiącu: 56;
Punkty w sumie: 4352;
Spore grono ludzi fascynuje się piratami, nie mówię tu o tych drogowych, a morskich. Klimaty znane, z trylogii Piraci z Karaibów czy ... i muszę przyznać, że ja również należę do tego grona. Skoro moje hobby to kolekcjonowanie miniaturek, więc nie zabraknie w niej modeli piratów. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia WIP (z j.ang. Work In Progress) mojego najnowszego projektu, którym jest Captain of Sartosa i jego Monkey Joe.
Wkrótce dostaniecie więcej fotek i mogę wam powiedzieć, że więcej modeli piratów pojawi się na blogu czy stronie bitewniaków w moim wykonaniu... Czytaj dalej
Jakiś czas temu podczas pracy natrafiłem na dosyć stary artykuł traktujący o interesach rodzinnych. Nie wiem, czemu, ale zazwyczaj w mojej karierze zawodowej mam do czynienia z właśnie takim typem działalności. Jak większość pewnie wie mamy dosyć sporą ilość różnych rodzajów działalności, jednak ten typ jest bardzo specyficzny, co za tym idzie na wiele decyzji wpływ mają osoby, które nie mają większego pojęcia o tym, co robią, a co gorsze wpływ na ww. decyzje mają najbliższe osoby - często współpracownicy czy podwładni.
Tu właśnie pojawia się problem.
Notkę tą dedykuję osobom, z którymi wsp... Czytaj dalej
When things In your life seems almost too much to handle,
When 24 hours in a day is not enough;
Remember the mayonnaise jar and two cups of coffee.
A professor stood before his philosophy class
and had some items in front of him.
When the class began, wordlessly,
He picked up a very large and empty mayonnaise jar
And start to fill it with golf balls.
He asked the students if the jar was full.
They agreed that it was.
The professor then picked up a box of pebbles and poured
It into jar. He shook the jar lightly.
The pebbles rolled into open areas between the golf balls.
He then as... Czytaj dalej
Siódmego kwietnia br. w okolicach godziny pierwszej w nocy zakończyłem oficjalne prace nad projektem Karl Franz na Smoku!. Praca była żmudna, a finisz ciągną się ekstremalnie długo i mozolnie. Cały model został troszkę zmieniony, ponieważ nie dodałem kilku elementów, które miałem zamiar dodać. Doszedłem również do wniosku, że nie namaluję drugiej komety.
Czemu?
Ponieważ taki freehand to naprawdę unikatowy obraz. Skopiować coś takiego na drugiej stronie modelu było by czymś niemożliwym (przynajmniej dla mnie, w chwili obecnej). Nie będę owijał w bawełnę i za bardzo nie wiem, co mam wam napis... Czytaj dalej
Przeglądałem dział gier PC, co mi się zwykle nie zdarza (bo ja przecież na nic nie mam czasu) i zauważyłem temat Tibia - Co o tym sądzicie?.
Po przeczytaniu kilku postów uznałem, że musze interweniować jako doświadczony(?) mmorpg’owiec. Wypowiadali się zwykle ludzie, którzy nie mają większego pojęcia o tego typu grach, czy nieposiadający większego obeznania z Tibią.
Rozmawiałem na temat gier mmorpg z wieloma osobami, w kwestii czy Tibia jest tą najlepszą. Pojawiały się zazwyczaj odpowiedzi twierdzące. Mówię o ludziach, którzy grali w wiele gier tego typu. Jednak po przeczytaniu kolej... Czytaj dalej
Przedwczoraj coś koło południa moja kochana żonka do mnie dzwoni (a raczej puszcza sygnał żebym to ja oddzwonił) i mówi mi, że dostaliśmy paczkę z Polski! Tak, z Polski! Ja w szoku zachodzę w głowę, kto nam, co wysłał? Nagle dowiaduję się, że nasze zamówienie w sklepiku punktowym przybyło...
...pamiętam jak dziś rozmowę z Re, że sobie sporo poczekam na tą paczkę. A tu taki "szok w trampkach"! Na dodatek, prócz naszego sporego (tak mi się przynajmniej wydaje) zamówienia dostaliśmy śliczny, mały prezencik.
Tym tajemniczym prezentem jest znaczek Poltergeista.
Cała impreza kosztowała mnie 1067... Czytaj dalej
Właśnie przed chwilą na jednej ze stron traktujących głównie o bitewniakach i fantasy zobaczyłem ten trailer. Jako, że gustuję w dobrych filmach, a klimat Star Treka przypomina mi lata dzieciństwa, gdy wielu ludzi fascynowały seriale Star Trek, m.in. mnie i mego ojca, nie mogłem tak wielkiego wydarzenia puścić bez drobnej notki. Reżyserem nowej odsłony, długometrażowego Star Treka jest J. J. Abrams - znany z takich filmów jak Mission Imposible: III, Alias czy Lost. Jednak najważniejsza i chyba najbardziej radująca me serce wieść to, że scenografem jest Roberto Orci oraz Alex Kurtzman - znani z... Czytaj dalej
... tak, tak, wiem zaraz ktoś mi powie, że słowo "prawie" robi wielką różnicę, jednak kilka dni temu udało mi się skończyć smoka! oraz Karl'a Frnaz'a - Imperatora. Model praktycznie gotowy do psiknięcia matowym lakierem, lecz brakuje mu dwóch elementów. Są to dwie "szmatki", które (tak mi się wydaje) służą jako lejce do tego starożytnego potworka. Powierzchnia owych szmatek jest płaska i dosyć spora, można na nich umieścić naprawdę sporej wielkości freehand'y i właśnie taki mam zamiar. Skoro model jest wyjątkowy to musi być wyjątkowo pomalowany. Plan jest prosty, z każdej strony na "szmatkach"... Czytaj dalej
Właśnie przed chwilką mój brat z dziewczyną opuścili me skromne progi. Wpadli z wizytą po - urodzinową. Wraz z wizytą prócz własnych osób przywlekli oczekiwany prezent. Teraz będę nudny owy prezent jest również związany z WFB, a dokładniej... tak, tak z Imperium. Dostałem świeżutkie i pachnące pudełeczko imperialnej piechoty (Empire State Troops) oraz 400 mililitrów białego spreju (Skull White Spray). Dzięki owym "giftom" smok! będzie miał pro podkład, a mój inny projekt będzie mógł być dokończony, nie wspominając o tym, że skompletowałem właśnie dwudziestopięcio osobowy oddział imperialnych m... Czytaj dalej
Jedenastego stycznia, czyli jutro skończę dwadzieścia pięć lat. Z tej okazji moja kochana Żona zrobiła mi wielki prezent, a zarazem wspaniałą niespodziankę. Dostałem świeżutkie, nowiutkie, pachnące pudełko z... i to ku zaskoczeniu wszystkim - SMOK! Tak High Elf Lord on Dragon, normalnie szczena mi opadła, odbiła się od podłogi i naruszyła jedynki. Teraz mój drogi i zasłużony w boju model Karl'a Franza, którego mam z pudła na gryfie dosiądzie smoka! :D
Co prawda miałem troszkę inne plany na początku (gdy go kupiłem), ale teraz, gdy mocarny Imperator doczekał się smoka! wiadomo ... Czytaj dalej